Pracować dla ludzi - oto wielka i pilna potrzeba. To w obecnych czasach takie ważne, by pamietać, ze dusza ludzka ma większa potrzebę idealów niż realnosci. Bo realnosc sprawia, że istniejemy; idealy sprawiaja, że żyjemy. Czy możesz pojać tę róznicę?
Zwierzęta istnieja - człowiek żyje.

- VICTOR HUGO

Tu Twoja opinia decyduje

 
 
     | Update: 20 Grudnia 2009

 

  Suma podpisów = 16294 - Dziekujemy!

Grozba likwidacji Muzeum Polskiego w Rapperswilu

Proszę wybierz język:

 


 

 


Pamięci Waszych i Naszych Najbliższych,

Na Zadumę Nad Ich Losami życia,

Na Dzień Zaduszny Ten Nagrobny Płomień świecy Poświęcamy.

Memento Mori  


Nasza Opinia

Czy dzieła Kali zawierały akcenty seksualne

i co się z nimi stało?

Wróćmy jednak do początków kariery artystycznej Hanny Gordziałkowskiej-Weynerowskiej- Kali.

Napad Niemiec na Polskę w 1939 roku rozwiał, jak i wielu innym Polakom młodzieńcze marzenia. Była w tym czasie studentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Zamiast kontynuować studia zostaje członkiem podziemnych sił zbrojnych. W Armii Krajowej przybiera imię Kali. Po ukończeniu tajnej szkoły wojskowej uzyskuje stopień porucznika i zostaje przydzielona do jednostki dywersyjno sabotażowej.

Zostaje ranna w Powstaniu Warszawskim. Za odwagę odznaczona krzyżem powstańczym. Po upadku powstawia osadzona w obozie w Niemczech, ktory oswobodziły wojska rosyjskie.

Po wojnie podejmuje udana próbę ucieczki do Niemiec Zachodnich a stamtąd jesienią 1945 r. dostaje sie do Belgii. Tutaj kończy studia na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Brukseli. W 1950 roku wyjeżdża do Kanady, gdzie odnosi wiele sukcesów.

Jej płótna otrzymują nagrody i wysokie pochwały. Prace jej zostały wybrane do reprezentowania Kanady na Wystawie Sztuki Nowoczesnej w Sao Paulo, Brazylia oraz Caracas, Wenezuela.

W 1953 r. przenosi się do Kalifornii i wraz z mężem zamieszkują w San Francisco.

W Stanach dzieła jej maja bardzo przychylna krytykę. Jej płótna osiagają bardzo wysokie ceny. Skrzętnie jednak gromadzi swoje dzieła w swojej wili w San Francisco.

Krytycy pisali, że stworzyła własny styl a dzieła jej zawierają powab i miękkość. Humanitaryzm malowany jej pędzlem stal się podstawą jej sukcesu.

W malarstwie nigdy nie podjęła tematu wojny - miała pogardę dla przemocy.

W kwietniu 1988 r. umiera Henryk jej mąż a zarazem przyjaciel. Od tego czasu następuje jakby zastój w jej pracach artystycznych.

Z artystka nawiązuje kontakt z ówczesnym dyrektorem Muzeum Polskiego w Rapperswilu Januszem S. Morkowskim, będącym z wizyta w Stanach u swojego syna. Kali deklaruje się zapisać w testamencie kilkadziesiąt swoich dzieł dla Muzeum Polskiego w Rapperswilu.

20 czerwca 1998 r. Kali umiera od postrzału z broni palnej. Sprawy spadkowe prowadzone są przez jej siostrzeńca Mark'a Woytowicz'a Wyatt'a z Santa Rosa Kalifornia. On tez przesyła na ręce Janusza S. Morkowskiego do Rapperswilu listę 79 dzieł Hanny Kali Weynerowskiej. Z Januszem Morkowskim, Mark Wyatt utrzymuje stały kontakt.

Orginalna liste z tamtego okresu publikujemy poniżej we formacie PDF.

Proszę kliknąćna poniższym zdjęciu w celu pobrania orginalnej listy.


 

 

W Rapperswilu Morkowski wydaje rzemieślnikowi zlecenie zrobienia skrzyń celem przesłania ich do Kaliforni by zapakować dzieła Kali i wysłać je do Rapperswilu. Koszta przesyłki miało pokryć Muzeum Polskie w Rapperswilu.

Jednak dzieła Kali nigdy nie trafiły do magazynów wystawowych Muzeum Polskiego w Raperswilu.

Wszystkie płótna były natomiast prezentowanie na Internecie na portalu www.kaligallery.com , skąd pochodzą prezentowane przez nas zdjęcia dzieł Kali. Na dzień dzisiejszy portal jest zdjęty z Internetu. Wdług "Kto jest kto na internecie",rejestrującym i właścicielem portalu jest Mark Wyatt. http://www.who.is/whois/kaligallery.com

Na portalu www.cafepress.com/kaligallery jest sprzedaż koszulek z nadrukami obrazów Kali. Zgodnie z obowiązującym prawem prawa autorskie należa do Muzeum Polskiego w Rapperswilu.

Na portalu http://www.najmici.net/malarstwo_kali.htm zamieszczony jest tekst w języku angielskim o dorobku artystycznym Kali, jak i o obrazach, które miały trafić do Muzeum za czasów dyrektorowania Janusza S. Morkowskiego.

O naszym "odkryciu" powiadomiliśmy Piotra Mojskiego, prezesa Polskiej Fundacji Kulturalnej "Libertas" na zamku w Rapperswilu. Prezes Mojski odpowiedzialny jest za zabezpieczenie wszelkich darowizn dla Muzeum. Nasz list pozostał bez rzeczowej odpowiedzi.

Piotr Mojski po naszym liście wydał pracownikom Muzeum zakaz udzielania informacji o losach darowizny Hanny Gordziałkowskiej Weynerowskiej Kali. Być może pan Mojski uznał krążące bzdurne pogłoski o seksualnych akcentach w dziełach za prawdziwe i chcąc uchronić pracowników przed odpowiedzialnością za rozpowszechnianie pornografii, uznał za stosownie dać takie polecenie pracownikom Muzeum i sam nabrał wody w usta.

My jednak jesteśmy innego zdania po przeglądnięciu dzieł sztuki Hanny Weynerowskiej-Kali, odkrywając jej wielki humanitaryzm, sztukę operowania kontrastem, kolorem jak i fakturą. Pod jej pedzlem cień doprowadzony jest do perfekcji. Staje się wielkim atrybutem płótna artystki.

Nie ma w pracach Kali jakichkolwiek akcentów seksualnych.

Być może Piotrowi Mojskiemu, jako sąsiadowi Janusza Morkowskiego niezręcznie jest prowadzenie wyjaśnienia w tej sprawie. W Rapperswilu winna być powołana komisja przez zarząd muzeum z udziałem energicznego Maksa Berttiego, jako przewodniczącego, czy też obecnej dyrektor Muzeum Polskiego W Rapperswilu Anny Buchmann. Indolencja prezydenta Libertas nie jest do zaakceptowania.

Oceńcie Państwo sami dzieła sztuki Pani Hanny Grodziałkowskiej Weynerowskiej- Kali ze zdjęć pobranych tuż przed zamknięciem portalu www.kaligallery.com , ktory jest opłacony do 19 sierpnia 2010.

Jeśli macie Państwo jakiekolwiek informacje na temat zaginionych Kali sztuki prosimy o kontakt z Muzeum Polskie w Rapperswilu, dyrektor Muzeum Polskiego w Rapperswilu (www.muzeum-polskie.org) a.buchmann @ muzeum-polskie.org lub naszych admin@rapperswil-castle.com internetowych. Można również skontaktować się z Piotrem Mojskim, prezesem Polskiej Fundacji Kulturalnej "Libertas"p.mojski Rapperswil @ muzeum-polskie.org

 

Dzieła

Hanny Weynerowskiej Kali

Kliknij na poniższym obrazku celem pobrania wiecej jak sześćdziesiąt (60)zdjęć Kali dzieł sztuki (Formt PDF).


 

Detale malarstwa Hanny Weynerowskiej Kali

(kliknij na poniższym obrazku celem pobrania w formacie PDF)


 

 


Gratulacje dla Pani Pauliny Gedlek z Polski.

 Jej podpis jest 16000

sygnaturką pod apelem!

Gratulacje dla wszystkich z Państwa,

którzy złożyli swój podpis!

 

 


Nasz korespondent z Rapperswil donosi, że 16 Maja 2008 o godzinie 16.00 odbędzie się walne zebranie Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Polskiego w Rapperswilu. Po zebraniu odbedzie sie prezentacja nowego filmu POLENS HERY RAPPERSWIL. Rownież zareprezentowana zostanie pięknie wydana  nowa książka o Muzeum. Każdy kto ma czas i sercem jest zwiazany z POLSKA TRADYCJA może wziaść udział w tym walnym zebraniu.

 05-12-2009


Proszę kliknąć na zdjęciu tablicy,

aby przeczytać

sprawozdanie za rok 2008  (PDF format)
 


 


Po wizycie Radosława Sikorskiego i Micheline Calmy-Rey w Muzeum Polskim w Rapperswilu

Zamieszczamy poniżej link do portalu netbird.pl, wydawany przez KB Projekt Kancelarię Obsługi Inwestycji z siedzibą w Krakowie przy ul. Cystersów 7B. Jest na tym portalu zamieszczony artykuł Moniki Gąsiorowskiej pt. Polskie muzeum w Szwajcarii liczy na Sikorskiego.

Jest to jedyny artykuł, na jaki natrafiliśmy na polskich stronach internetu w pełni obiektywny dający obraz nie tylko wizyty dostojnych gości w Muzeum, ale i obecnej sytuacji, w jakiej jest nadal Muzeum Polskie w Rapperswilu. Oto wyjątek z artykułu;

„Mimo zapewnień obojga ministrów dla poparcia dla istnienia Muzeum Polskiego na zamku, jego przyszłość jest wciąż niepewna, chociaż, teoretycznie, ma pozostać na swoim miejscu. Do dziś gmina nie przedstawiła Towarzystwu nowej umowy wynajmu sal i nadal nie wiadomo, na jakich warunkach muzeum ma pozostać. Dlatego też wizyta ministrów…”

Proszę kliknij na poniższym linku:

http://swiat.netbird.pl/?app_id=31&app_ type=article&article_id=7174&article_page=1&no_original_params=true&widget_id=283 Spędziliśmy na stronach portalu dobre dwie godziny. Wygład na to, że jest to nowy krakowski portal, który czyta się z wielka przyjemnością.

Tych z Państwa, którzy znają język niemiecki zapraszamy na stronę:

http://rapperswil-castle.com/german/articles.php

04.01.2009

 

 


Nasza Opinia

Zapomniany Kustosz-Filantrop

Inż. architekt Zdzisław Jerzy Pręgowski 

 

Inż. architekt Zdzisław Jerzy Pręgowski przez okres dwadziestu lat był kustoszem Muzeum Polskiego w Rapperswilu.

Urodził się we Lwowie 17 listopada 1912 roku, i tu spędził najpiękniejsze lata swojej młodości. Tutaj zdaje maturę i tutaj rozpoczyna studia na Politechnice Lwowskiej na wydziale Architektury.

Napad Niemiec na Polskę 1 września 1939 przerwał jego studia. Wcielony do Wojska Polskiego jak i jego wielu przyjaciół ze studiów. Wraz z wieloma żołnierzami poprzez Rumunie, Jugosławię i Włochy dotarł do Francji, gdzie zaciągnął się w szeregi 2 Dywizji Strzelców Pieszych.

Dostał się niewoli i został internowany w Szwajcarii. Tutaj w roku 1941 dotarła do niego bolesna wiadomość o zbrodni popełnionej na profesorach lwowskich uczelni. Od tego czasu niestrudzenie poszukiwał prawdy i morderców. W Polskim Archiwum Narodowym pod sygnaturą 2/1941/0/21 można odnaleźć jego obszerną korespondencję z lat 1942, 1974-1979 oraz 1983 w sprawie mordu profesorów lwowskich. 

W drugiej Dywizji Strzelców Pieszych miał stopień starszego strzelca. Z tego stopnia był zawsze dumny. Generał Bronisław Prugar-Ketling, dowódca 2-ej DSP, skrzętnie wykorzystał fakt istnienia Polskiego Muzeum. Przy dużych dodatkowych funduszach rządu szwajcarskiego ci żołnierze, którzy chcieli się uczyć uzyskali taką możliwość.

Zdzisław Pręgowski zostałe słuchaczem Politechniki Zuryskiej (ETH), którą ukończył w 1945 z dyplomem inżyniera architekta. Osiadł na stale w Winterthur. Tu otrzymał zatrudnienie w firmie architektonicznej.

W latach późniejszych otworzył własną firmę architektoniczna oraz założył i prowadził firmę PREWI wdrażając swoje patenty systemów dźwiękochłonnych jak i struktur powierzchni w budownictwie tak przemysłowym jak i mieszkalnym.

Pręgowski nigdy nie zapomniał o wspaniałym prezencie, jaki pozostawił dla niego jak i innych żołnierzy polskich Władysław Plater.

W roku 1954 współorganizował Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Polskiego w Rapperswilu i został jego kustoszem. Na tym stanowisku był przez okres 20 lat. Jak napisze w liście do przyjaciela „…był to najtrudniejszy okres istnienia (przetrwania) Muzeum Polskiego”.

Jest inicjatorem i fundatorem podniesienia Kolumn Barskiej z krzaków i postawienia jej w godne miejsce.

Pozostanie w naszej pamięci jako fundator i projektant otoczenia Kolumny Barskiej przy zamku. Jest fundatorem nowych tablic na KOLUMNE. 

Jest inicjatorem spięcia razem zdewastowanego pomnika nagrobnego pozostałego z grobowców Władysława Platera, jego żony Karoliny i Henryka Bukowskiego.

Jest fundatorem nowych tablic nagrobnych na części ocalałego pomnika nagrobnego.

W stulecie Muzeum Polskiego i Biblioteki Polskiej jest projektantem i fundatorem tablic pamiątkowych wmurowanym w mury zamku i biblioteki.

W 1974 wskutek działań ludzi z "nowej" emigracji złożył rezygnacje z funkcji kustosza.

Znany był nie tylko, jako świetny architekt, przemysłowiec, wynalazca, wspaniały ojciec, ale również, jako wielki filantrop. W odróżnieniu od swojego następcy Janusza Morkowskiego, na stanowisku Kustosza Muzeum Polskiego nigdy nie szukał rozgłosu. Pręgowski wkładał swoje fundusze do kasy Muzeum i nie chciał za to braw. W odróżnieniu od jego następcy, który „pożyczył” z kasy LIBERTAS 800.000 FrS.

Zdzisław Pręgowski znany był, jako wielki patriota, wielki przyjaciel dzieci. Posiadał wiele odznaczeń, lecz najbardziej cenił sobie odznaczenie nadane przez polskie dzieci ORDER USMIECHU.

W stanie wojny wypowiedzianej przez Jaruzelskiego Narodowi był fundatorem pomocy dla Polaków, dzieci polskich ( wakacje dla najbiedniejszych dzieci w Szwajcarii) w Polsce, jak i dla emigrantów polskich w Szwajcarii. Tuz po wizycie Międzynarodowego Czerwonego Krzyża u Lecha Wałęsy w czasie jego internowania, w dniu 10 marca 1982 Pręgowski uzyskał zezwolenie na widzenie się z Wałęsą.

Miał wielki autorytet nie tylko w sferze zawodowej, ale uznany został jako niezależny niezakłamany obserwator umiejący obiektywnie analizować i oceniać zagadnienia i powstała sytuację.

Szwajcaria była jego druga ojczyzna, lecz zawsze sercem i myślami związany był z Polską.

Jego następca na stanowisku kustosza wydal w roku 2008 pod imieniem żony swojej wspomnienia Polenmuseum in Rapperswil 1973-2005 (wydawnictwo w. języku niemieckim). Zabrakło w tych wspomnieniach miejsca dla tego, co przygotował mu grunt pod jego sukces. Więcej w tych wspomnieniach pochwal samego siebie jak rzetelnych faktów. W pogoni za sława amnezja szybko zrobiła postępy.

W 1992 Politechnika Wrocławska nadała Zdzisławowi Pręgowskiemu tytuł doktora honoris causa Politechniki Wrocławskiej.

W 1998 powstał film dokumentalny (biograficzny) zrealizowany przez Bogusława Klimasa Wujek Zero. Nie wszystko dało się zmieścić w 29 minutowym filmie. Jednak jest w nim serce tego, który odszedł od nas w dniu 17 marca 1998, w wieku 86 lat. Został pochowany tuż przy pomniku poległych swoich kolegów i przyjaciół z Drugiej Dywizji Strzelców Pieszych.

* Portret w ołówku Z.J. Pręgowskiego zamieszczono za zgoda Pana Andrzeja Ostoii-Soleckiego Pryzmat.pwr.wroc.p 


Ciąg dalszy (01.06.2009)

Kto zarobił na granitowych płytach z grobowców?

Po wielu staraniach udało się naszemu korespondentowi we Warszawie odszukać dodatkowe informacje o grobie hrabiego Patera, jego żony i jego przyjaciela Henryka Bukowskiego i dalsze poszukiwania w archiwach trwają.

We formacie PDF znajdziecie Państwo pełny artykuł z londyńskiego dziennika polskiego WIADOMOSCI Nr. 1057, z 3 lipca 1966r.

(Proszę kliknać na zdjęciu)


Jest zamieszczone zdjęcie oryginalnych grobowców wykonane Marię Danilewiczowa w 1966 roku. Maria Danilewiczowa czytuje cześć odczytanego przez nią tekstu nagrobnego “apres savoir servi Dieu et la Pologne sa Patrie”, co wskazuje, że obecne napisy na frontonie pomnika nie są oryginalne.

Według zebranych informacji, fundatorem nowych napisów jak i połączenia ocalałych sekcji pomnika grobowego był polski architekt zamieszkujący w Szwajcarii. On też był fundatorem i autorem tablicy wmurowanej w mury zamku w stulecie istnienia Muzeum Polskiego 1870- 1970.

Otrzymaliśmy wiele listów w tej sprawie zawierające wprost niewiarogodne informacje, w jaki sposób nastąpiła dewastacja grobowców. Pisali w tej sprawie rdzenni mieszkańcy Rapperswilu pisali do nas nasi czytelnicy ze Szwecji, Francji, Polski, Luxemburga, Wielkiej Brytanii i Polski. Wszystkie zawarte informacje w listach wymagają weryfikacji. Dlatego też prosimy czytelników o cierpliwość.

W zeszłym roku ukazała się książka w języku niemieckim autorstwa Lucji Borkowskiej, zony długoletniego dyrektora Muzeum Polskiego w Rapperswilu Janusza Morkowskiego pod skromnym tytułem Polskie Muzeum w Rapperswilu. Mieliśmy nadzieje, ze tam będzie jakakolwiek wzmianka o grobach Platera, jego zony Karoliny i Bukowskiego – bez rezultatu.

Niedługo opublikujemy recenzje z tej książki, w której niektóre spraw zasługują na uwagą jak i zwrócimy uwagę na to, co zostało dyskretnie pominięte jako wstydliwy temat dla autora. Jak nas poinformował nasz korespondent we Warszawie trwające rozmowy o wydanie w języku polskim tego panegiryku nie doszło do skutku. 


 


 Gratulacje dla Pana Jaroława Frontczaka z Polski

Jego podpis jest 15000 sygnaturką pod apelem!

Gratulacje dla wszystkich z Państwa którzy złożyli swój podpis


Nasza Opinia

(11.11.2008)

Kto zarobił na granitowych

płytach z grobowców?

Groby hrabiego Władysława Platera, jego żony Karoliny i Henryka Bukowskiego nie istnieją.

 

W tym samym czasie, kiedy władze gminy Rapperswil wydały polecenie zamurowania wejścia do Mauzoleum, gdzie złożone była urna z sercem generała Tadeusza Kościuszki, “zlikwidowano” grobowiec hr. Władysława Broel-Platera, twórcy Muzeum Polskiego w Rapperswilu, a zarazem pierwszego muzeum w historii miasta Rapperswil. 

Starzy mieszkańcy Raperswilu mówią, że zwłoki wrzucono do trzech jutowych worków i pochowano we zbiorowym dole bez udziału duchownego. Granitowe płyty grobowców posłużyły dla innych grobów, a grobowce, gdzie uprzednio złożone były zwłoki w dębowych trumnach, zostały zasypane. Na ile prawdziwa jest ta wiadomość dziś mam trudno dociec... zdjęcie grobowca sprzed 63 lat mówi same za siebie.

Jak nas poinformowano, powszechnie stosowana praktyką w Szwajcarii (prawnie przyjętą) jest, w celach zachowania cmentarzy w tych samych granicach, ponowny pochówek na tych samych na kwaterach, co, do których wygasła umowa a nagrobki, płyty grobowców sprzedawane są do zdobienia innych mogił?!

W przypadku grobowców Platera, jego żony i Henryka Bukowskiego nowego pochówku nie było.

To, co stało się z grobem, Platera, jego żony i Bukowskiego wskazuje na rozmyślne działanie. Dla ironii groby usytuowane były w kantonie Saint Gallen (Święty Gall).

W kantonie Nidwalden jest piękny zwyczaj zachowany z dawien dawna. Przy każdym grobie jest niewielkie naczynie - czarka, w której zanurza się gałązkę do wody i pokrapiając nią grób. W ten sposób odwiedzający grób, podkreśla tym wyjątkowość tego miejsca, jego świętość, a także po to, aby połączyć się symbolicznie z osobą, której już wśród żywych nie ma.

Powszechnym jest też zwyczajem w Europie, że dba się o groby ludzi, którzy swoimi czynami przyczynili się do uszlachetnienia naszej cywilizacji.  Wynika to również z godności i szacunku, dla tych, co od nas odeszli.  Plater swoimi czynami nie tylko wniósł wkład w kraj, w którym urodził się, ale w kraj, gdzie danemu było być twórcą pierwszego muzeum w historii miasta, Rapperswil.  

Po zamknięciu wiezienia na zamku, w którym więźniowie żyli w nieludzkich warunkach, zamek Rapperswilski zdany był upływem czasu na kompletną zagładę.  Dzięki Platerowi, jego pieniądzom, jak i licznym ofiarodawcom z całego świata, istnieje do dziś. 

O tym wie gro mieszkańców Rapperswilu. Ale czy obecne władze gminy Rapperswil-Jona są władne naprawić błędy swoich poprzedników? Czy tez zdane na wpływy pryncypała „Grupy trzech”, który ubierając swoje działania w demokracje widzi li tylko swoje interesy, przemilcza i przejdą do porządku dziennego nad sprawa, która nie tylko dotyczy Polskiej grupy etnicznej?  

W imieniu rządu polskiego nowy Polski ambasador w Szwajcarii prowadzi pokątne rozmowy z władzami gminy Rapperswil-Jona i miasta. Z potwierdzonych informacji od osób uczestniczących w rozmowach wynika, że rozmowy prowadzone są bez uczestnictwa dyrekcji Muzeum Polskiego w Rapperswilu oraz Towarzystwa Przyjaciół Muzeum.

W jakim celu prowadzone są koleżeńskie rozmowy? Czy w celu podziału i przejęcia majątku muzeum po jego likwidacji?

A może rząd polski wykorzysta swojego ambasadora w tych rozmowach do aktywnego, oficjalnego i jawnego działania w celu przywrócenia szacunku dla prochów twórcy muzeum jego żony Karoliny  i Bukowskiego jak i w celu utrzymania niezależnego Muzeum Polskiego na zamku w Rapperswilu.

Z dokumentów, na jakie natrafiliśmy w szwedzkich prywatnych archiwach wynika, że gmina Raperswil proponowała Platerowi zakup zamku, jednak zbyt wysoka cena skłoniła Platera do podpisania umowy dzierżawnej na 99 lat.

Dziś, kiedy mamy możliwość spojrzeć na zamek z lotu ptaka możemy sobie uzmysłowić ogrom kosztów, które Plater poniósł przy odbudowie tylko dachów zamku, nie mówiąc o kosztach rekonstrukcji wnętrz. Za wyjątkiem wież zegarowej i strażackiej wszystko było w ruinie. ( Czytaj proszę  http://www.rapperswil-castle.com/polish/news.php. Odkrycie w Archiwum New York Time). Bajki, jakie opowiada się o „kradzieży zamku przez Polaków” można włożyć do kosza. Można się licytować, co do poniesionych kosztów, jeśli to ma być argument gminy czy „Grupy trzech”, którzy pod dymna zasłoną “przestarzałej ekspozycji” muzeum i lepszego wykorzystania zamku dążą do likwidacji muzeum w zamku.

Czas Panowie Decydenci na skończenie pokątnych negocjacji i rozpoczęcie jawnych konstruktywnych rozmów na temat przyszłości muzeum w Zamku, z udziałem wszystkich zainteresowanych stron bez nonsensownych „workszapów”, które naszym zdaniem służą, jako parawan dla niejasnych koncepcji i propozycji do powzięcia decyzji. Z wielkim szacunkiem dla szwajcarskiej demokracji musimy powiedziec, że:

To nie jest tylko Wasza sprawa, ale tych, co was wybrali do władz, Mieszkańców Rapperwsilu i gminy Rapperswil-Jona.

To nie jest tylko sprawa polskiego ambasadora, ale sprawa Polaków żyjących na emigracji i Polaków w Polsce.

To jest sprawa Nasza, Ludzi Dobrej Woli żyjących w dziesiątkach krajów tego cywilizowanego świata adresujących Petycje o Utrzymanie Polskiego Muzeum na Zamku w Rapperswilu do Władz Szwajcarii. 

Poniżej zdjęcie oryginalnego grobu Platera na zamku, w Rapperswilu, jego żony Karoliny i Henryka Bukowskiego wykonane w 1945 po kapitulacji hitlerowskiej.

Plater_grob-WEB-600x400.gif

Zdjęcie pochodzi z książki ASPLUND’A KAROLA, BUKOWSKIS - Ett konsthandelshus i

Stockholm 1870-1945. Stockholm 1945.  

JM.jpg

Współczesne zdjęcie części z ocalałego pomnika grobowca.

Gdzie podziały się grobowce hr. Władysława Platera, jego żony Karoliny i Henryka Bukowskiego?

Gdzie podziały się trzy płyty grobowców, każda ważąca przeszło 350 kg i pomnik grobowy Henryka Bukowskiego?

 

Na dzień dzisiejszy dyrekcja Muzeum, którego od 2-ch lat dyrektorem jest pani Anna Buchmann, przeprowadziła odnowienie tych dwóch sekcji pozostałych z pomnika, do którego prowadzi ścieżka wysadzona po obu stronach różami. Koszta odnowy pokryło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego W Polsce. Te dwie sekcje z pomnika uważane były do tej pory za grobowiec Platera a grobowcem nie sa.

Można postawić sobie pytanie; dlaczego żyjący miedzy innymi w Szwajcarii potomkowie rodu Platera nie zadbali o grób swojego ziomka? Im znanym było i jest, ze Władysław Plater był założycielem muzeum i tu znalazł ostatni spoczynek.

Współczesne zdjęcie lotnicze zamku i okolicznego terenu, które zamieszczamy za zezwoleniem M. André Locher, na którym zaznaczyliśmy: 

1. Oryginalne miejsce usytuowania pochowku Plateta, jego żony i Bukowskiego. Grobowce ukierunkowane byly zgodnie ze stara tradycja W-Z. Komu przeszkadzały te groby?

2. Wejście do wschodniej cześci, do której klucz ma restauracja; otwarta tylko na przęjecia. W dniach i godzinach otwarcia muzeum nie ma dojścia do symbolicznego grobu powstałego z dwóch sekcji ocalałego pomnika.

3. Dawna wieża prochowa. Wejście do Mauzoleum Gen. Tadeusza Kosciuszki, bohatera dwóch narodów Polski i Ameryki - od wielu lat zamurowane.

4. W tym miejscu Plater postawil Kolumnę Barska po zawarciu umowy z Gmina Rapperswil.

5. Dzisiejsze miejsce Kolumny Barskiej po odnowieniu jej przez Polaków. Przez wiele lat przelezała w pobliskich krzakach.

6. Wejście glówne do zamku.

7. Wieża zegarowa

8. Dawna wieża strażacka.

9. Dach budowany - od podstaw - przez Platera. Dach nie istnial, kiedy Plater przejał zamek w dziersawę na 99 lat, dlatego tez zdecydował się na zmianę konstrukcji zamku i dobudowe jednego pietra pod dachem oznaczonym na zdjêciu nunerem [9]. Pod nim jest dzisiejsza  sala koncertowa a za życia, Platera - wielka sala wystawowa. 

Proszę zrób akces do http://www.swisscastles.ch. M. Andre Locher ma więcej zdjęć lotniczych zamku rapperswilskiego oraz wiele fantastycznych zdjęć innych zamków w Szwajcarii i nie tylko. Odpowie na każdy E-mail z zapytaniem. Jednym słowem przyjacielski dla ludzi.

 


 Gratulacje dla Pana Wojciecha Dyguta z Kanady

Jego podpis jest 14000 sygnaturka pod apelem!

Gratulacje dla wszystkich z Panstwa ktorzy złożyli swój podpis

 

 



Gratulacje dla Pani Nancy Ballhorn ze USA !

Jej podpis jest 12000 sygnaturka pod apelem!

Gratulacje dla wszystkich z Panstwa ktorzy złożyli swój podpis

 



Nasza Opinia

(09.21.2008)

"Odpust Zupełny"
dla Ambasadora

Nie historycy twierdzą, że kiedy 31 października 1517 dr Martin Luter czterema ćwiekami przybił na drzwiach kościoła zamkowego w Wittenberdze swoje 95 tez, miał on dość słuchania jednostronnego, ambonowego głoszenia bez prawa repliki.

Historyczna prawda jest taka, że w swoich tezach wystąpił przeciwko sprzedaży odpustów przez Dominikana Tatzla.

W numerze 444 (wrzesień 2008) "Wiadomości" wydawanych przez Polską Misję Katolicką w Szwajcarii ukazał się artykuł redaktora naczelnego ks dr Sławomira Kawęckiego pt. Jarosław Starzyk - ambasadorem RP w Szwajcarii. Artykuł jest zlepkiem informacji z rożnych żródeł, jak i własnych pomysłów autora artykułu. Zaczyna się od życiorysu ambasadora. Można dowiedzieć się z niego, że Pan Starzyk z wykształcenia jest ekonomistą a z zawodu dyplomatą!

Nic w tym dziwnego, że Jarosław Starzyk został przeniesiony z Brukseli do Berna. Ci, co znają kulisy dyplomacji wiedzą, że nie jest to nagroda, lecz degradacja a zarazem całkowite odsunięcie Starzyka od spraw Unii Europejskiej. Jeżli zaś dodamy do tego zaistniały konflikt pomiędzy rządem a Pałacem Prezydenckim w sprawie forsowania Starzyka na ambasadora w Madrycie, będziemy mieć trójwymiarowe zdjęcie jak Jarosław Starzyk z wykształcenia ekonomista a z zawodu dyplomata został wyniesiony na ambasadora RP w Szwajcarii.

Nas interesują wypowiedzi obecnego ambasadora w Szwajcarii w czasie otrzymywania nominacji, o których to wypowiedziach możemy dowiedzieć się z artykułu redaktora naczelnego "Wiadomości". Cytujemy: "Nie pojadę tam po to, aby rozwiązywać jakieś poważne problemy polityczne. Natomiast, jeżli chodzi o bieżącą współpracę dwustronną to chciałbym zwrócić państwa uwagę na dwie sprawy: jedną jest Szwajcarski Instrument Finansowy (SIF), a drugą Muzeum Polskie w Rapperswilu. Chciałbym się pilnie zająć właśnie nimi, są to bowiem rzeczy, które mogą rzutować na nasze dwustronne stosunki". Tu urywa się kontekst i redaktor naczelny dodaje: koncepcje pracy pan ambasador ujął w dwóch zasadniczych punktach Polonia i Muzeum Polskie w Rapperswilu oraz współpraca dwustronna na polu ekonomicznym.

Dalej redaktor pisze:, jeśli chodzi o Rapperswil, pan Starzyk określił sytuację Muzeum Polskiego, jako splot elementów finansowych, koncepcyjnych i merytorycznych. Zdaniem ambasadora "Rząd ma w tej sprawie formalnie niewiele do zrobienia, dlatego że nie mamy żadnego wpływu na dyrekcję Muzeum w Rapperswilu. Władze lokalne są niezadowolone z tego, że Muzeum jest zarządzane w starym stylu, posiadając bardzo ciekawe eksponaty ma bardzo nieciekawą ekspozycję. W związku z tym ( ….) Należałoby po prostu podejść do zagadnienia w sposób następujący: zagwarantować pewne środki pomocowe, ale przede wszystkim zastanowić się nad koncepcją uatrakcyjnienia tego Muzeum, jak również wykorzystania zameczku, w którym Muzeum ma siedzibę - do promocji Polski; np. przez organizowanie wystaw, konferencji biznesowych. Można w ten sposób przekonać władze lokalne, które uważają, że tak piękny zamek jest wykorzystywany wyłącznie na żle zorganizowane muzeum, do którego za bardzo nikt nie chce przyjeżdżać, że dzieje się w nim coś ciekawego. Tak jak muzeum jest symbolem opozycji Polonii sprzed 1989r., tak chciałoby się żeby teraz było symbolem polskości w Szwajcarii…. Kluczem do sukcesu jest nowy program nowy styl zarządzania, na co nie bardzo mamy wpływu, natomiast na koncepcjê mamy ogromny wpływ".

Cóż to za koncepcja?... Czyżby taka jak w bajce o skroniach?...

..."Po obu stronach czoła przymocowane są na stale skronie, które dzielą się na właściwe i niewłaściwe. Właściwe mają tę właściwość, że właściwie nie posiadają żadnej właściwości...".

Pan ambasador (prawdopodobnie) pisał to swoje przemówienie w nieprzespaną noc, kiedy rozstrzygały się losy jego dalszej kariery politycznej; posłużył się wierutnym kłamstwem, którym szafuje grupa trzech, pazernych na zyski, a nie władze lokalne.

Wkładanie w usta władz lokalnych niewiarygodnych wypowiedzi jest, co najmniej nieporozumieniem, jak nie pomówieniem. Trudno uznaæ lokalnego biznesmana za władze miasta.

Z tego artykułu wynika, że do grupy trzech, której działania wymierzone są przeciwko polskiej grupie etnicznej, dokooptowało się dobrowolnie dwóch obywateli polskich.

Pan Starzyk pisząc i czytajac bzdury wyssane z palca o funkcjonowaniu Polskiego Muzeum w Rapperswilu nogi uprzednio w nim nie postawił. Ba nie zna historii muzeum. Redaktor naczelny "Wiadomości" powtarza za nim kłamstwa żywiąc nadzieję, że oboje wmówią nam, że organizacja muzeum jest z okresu ciemnoty i zacofania a oni są tymi, co oświecą muzeum i jego dyrekcję. Odsyłamy Was Szanowni Panowie do raportu muzeum za rok 2007, który jest publikowany na naszych stronach petycji.

W wywiadzie, jaki udzieli³ł dla "Powściągliwość i Praca" 7/8 z 2003 roku, ks. dr Sławomir Kawęcki, będąc wówczas kapelanem kaplicy na Okęciu w Warszawie, wypowiada się tak: "… żeby mogła ona (kaplica) funkcjonować trzeba by kogoś pozbawić lokalu, a takie podejście do sprawy uważałem, za - co tu du¿o mówiąc - niechrześcijańskie".

Musiała nastąpić zmiana filozofii księdza, jeśli po chrześcijańsku jest uznanie kłamstw, jako prawdy a nadto szkalowanie dyrekcji Muzeum i jej społecznie pracujących ludzi.

Mija przeszło rok jak ks. dr Sławomir Kawęcki objął duszpasterstwo nad Polonią w Szwajcarii. Jakoś nie przyszło do głowy księdzu odwiedzić muzeum i pobłogosławić złożone i pielęgnowame tu pamiątki po świętym Maksymilianie Kolbe, jak i męczenniku ks. Popiełuszko. Nie pomnê już skomnego datku na wsparcie działalności.

Za czasów Hr. Władys³awa Platera muzeum funkcjonowało poprawnie dzięki dziesiątkom mężczyzn. Dziś funkcjonuje dzięki garstce kobiet pracujących społecznie. Poświęcają one nie tylko swój czas, ale i własne środki finansowe. Żadna z tych mrówek nie pyta o zapłatę i się jej nie spodziewa. Są to matki pochodzenia polskiego, których mężowie - Szwajcarzy jak i ich dzieci urodzone w Szwajcarii, mówią po polsku. Ich pasją jest Polskie Muzeum. Ich wiarą jest to, że swoją prac¹ podtrzymuj¹ idee Kościuszki, Platera, Bukowskiego i Curtiego.

Miejcie i Wy Panowie..! Jednemu los naznaczył być politykiem, drugiemu lekarzem serc i dusz ludzkich, lecz nikt nie da³ Wam Panowie prawa kalania własnego gniazda.

Artykuł kończy się, ujętymi w specjalnej ramce, życzeniami dla Jego Ekscelencji Ambasadora..! Do tych życzeń przyłączamy się i my nie akceptując jednak obrzydliwego w treśći artykułu. Przy czym - obrzydliwszym jest fakt, że Obydwaj Panowie używaja swoich autorytetów do nierzetelnego przedstawienia stanu rzeczy Polskiego Muzeum w Rapperswilu na forum publicznym.

W jakim celu???

 


Wiadomość jaka podalo na internecie Polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego,
ze "MUZEUM POLSKIE W RAPPERSWILU NIE JEST ZAGROZONE" [25.06.2008]

nie ma żadnego pokrycia
.

http://www.mk.gov.pl/website/index.jsp?artId=2057

UWAGA

WIADOMOŚĆ NA POWYŻSZYM LINKU ZOSTALA USUNIETA ZE STRON MINISTERSTWA. Link łączy do bieżących wiadomości. spr. 01.04.2009


 
S k a n d a l

z usunieciem Muzeum Polskiego
z zamku przybiera nowe barwy.

 

Rapperswilska sala budowana przez hrabiego Władysława Platera zgromadziła 300 osób, Polaków i ich wiernych szwajcarskich Przyjaciół. Było to spotkanie wielu pokoleń aktywnych w dyskusji nad skandaliczna propozycja usunięcia Polskiego Muzeum ze zamku. Zebranie rozpoczeło się o 19.30, zakonczyło się o 22.30
Organizatorami byli - Gmina Grodzka i miasto Rapperswil-Jona.

Na podium zasiad³ przedstawiciel "grupy trzech" zwanej lokalnie " Pro Schloss", która nie ma ¿adnego statutu prawnego, reprezentowanego w osobie Bruno Huga. Obok niego Jakub Schäpper przedstawiciel partii FDP i cz³onek wy¿ej wspomnianej grupy.

Przedstawiciel srodowiska kultury w mieście, Peter Röllin.
Philipp Bachofner organizator s³ynnych koncertów na zamku. On docenił wspaniała akustykę sali budowanej przez hrabiego Władysława Platera.

Profesor German Ritz z wydzia³u Slawistyki Uniwersytetu Zuryskiego, reprezentowa³ Muzeum Polskie.

Wielkim zaskoczeniem dla obecnych na sali była nieobecność na podium przedstawicieli gminy i miasta Raperswil, którzy zajeli miejsce w rzędzie dla publiczności.

Na sali był obecny przedstawiciel Polskiej ambasady z Berna, Jarosław Bajaczyk i konsul Mieczysław Sokołowski.

Inicjator "grupy trzech" i główny przeciwnik lokalizacji Muzeum Polskiego na zamku, Bruno Hug, przez wielu z rozmówców zwany pieszczotliwie "nasz Bruno" pojawilł się na pół godziny, by wyg³osic swój statement i przedstawiæ stanowisko czlonków "grupy trzech". Wyszedł ze zebrania dla unikniecia odpowiedzi na niewygodne zapytania, choćby w sprawie ekskluzywnej restauracji zajmujacej wiekszosc pomieszczen zamkowych co, do której "grupa trzech" nie ma planów eksmisji. W salach zajmowanych przez ekskluzywna restauracje mozna ulokowac regionalne muzeum

Oficjalny powód ucieczki ze zebrania Pana Huga: walne zebranie jego prywatnej grupy hokejowej Rapperswil-Jona Lakers planowane uprzednio na 3 czewrca 2008, http://www.lakers.ch/d/home.asp
Reprezentowanie "grupy trzech" powierzy³ p. Jakobowi Scheeper, przewodniczacemu lokalnej Partii Liberalnej (FDP) http://www.fdprj.ch/de/Partei_10130.html

Z o¶wiadczenia Brunona Hug'a wynika, ze "grupa trzech" nie rezygnuje ze swojej skandalicznej propozycji usuniecia Muzeum Polskiego ze zamku, czyli mówiac bardziej zrozumialym jezykiem, losy muzeum na zamku sa nadal niepewne, a pan Bruno Hugo wypowiada sie za tych, co zawarli umowe z Muzeum, czyli jest glosem gminy Rapperswil.

Wiele moich rozmówców zadawalo sobie pytania, jak to jest mozliwe, ze "nasz Bruno" uzurpuje sobie prawo do wypowiadania sie w sprawach, które naleza do jurysdykcji miasta i gminy. Dla wielu moich rozmówców tlumaczy³o ten fakt zamo¿noscia Bruna Huga http://www.dinersclubarena.ch/pdf_downloads/arena.pdf i wynikajacego z tego wpływu na srodowisko lokalne.

Mimo usiłowan moderatora nikt z "grupy trzech" - a było ich czterech, nie miał zamiaru publicznie prezentowaæ pomyslów, jak bardziej "efektownie" wykorzystaæ zamk.
Bruno Hug w swoim odczytanym credo proponuje asekuracyjnie, na wszelki wypadek, zeby nie blokowac "wolnej mysli i pomyslów", iz nalezaloby juz za rok wypowiedziec Polakom umowe o dzierżawe.
Nadmienil też, że realizacja nowych pomysłów wymagać będzie przebudowy zamku, a więc zwiazana jest z kosztami, wiec dobrze byłoby utworzyæ moze "jakas fundacje" z udziałem gminy, miasta, p. Huga i ew. innych chetnych udziałowców…. Szkoda tylko, że nie podał uczestnikom zebrania, jaki bêdzie podział zysków.

Wielu moich rozmówców wierzyło, ze Bruno Hug bedzie pierwszym w świecie biznesmenem i redaktorem lokalnej gazety, który zrobi Muzeum dochodowa instytucje i stanie sie przez to nareszcie sławny.

Ani jednego zdania o tym, że na zamku ma powstac lokalne muzeum, którego budowe wstrzymano po interwencji "grupy trzech". Jednym słowem żadnych pomysłów.

W dalszej czesci dyskusji zabral glos dr Peter Röllin - rapperswilski historyk sztuki. Podkresli³, ¿e to wlasnie polskie muzeum jest jedyna interesuj¹c¹ instytucja na tym zamku, ze jest to instytucja o duzym potencjale (turystycznym i gospodarczym), ze przykro mu, jesli "Pro Schloss" ma luki w nauczaniu historii i ze wskazane byloby, aby czlonkowie komitetu pobrali dodatkowe lekcje doksztalcajace. Stwierdzil tez, ze zamek to nie boisko, gdzie mozna wymieniac zawodników, jak sie podoba. Te uwagi spotkaly sie z rzêsistymi oklaskami.

Pan Bachofner (z Zurychu) - organizator koncertów "Im Schloss", pelen byl zachwytów nad akustyka "platerowskiej" sali koncertowej. (Padlo nawet okreslenie "polskiej sali koncertowej"), ale oprócz reklamy dla swoich koncertów, zadnej uwagi pozytywnej czy negatywnej nie wyglosil i pomyslu nie wniósl.

Prof. Ritz powtórzyl kwestie o niemoznosci planowania, jesli ma sie "nóz na gardle", podkreslil aktualne zwiekszone mozliwosci finansowe Muzeum i zadeklarowal pomoc w pracach nad projektem modernizacji Muzeum.

Zebrana publicznosc nie podwazala prawa istnienia na zamku muzeum. Wyglaszane opinie sugerowaly potrzebe nowej ekspozycji (aczkolwiek i tu zdania byly podzielone: Jedni stwierdzali, ze muzeum trzeba "odkurzyc" i zmodernizowac, drudzy, których chyba byla wiekszosc, byli za pozostawieniem Muzeum w dawnej formie. Slabo akcentowano potrzebe wyeksponowania historii zamku, ale generalnie nikt nie wysunal hasel typu: redukujemy restauracje do parteru, dwoma salami na pierwszym pietrze dzielimy sie z Muzeum. W "Malej sali rycerskiej" wystawiamy historie zamku, w Grafensaal, wspólna historie Polaków i Szwajcarów w Rapperswilu.

Na koniec spotkania rozlozono listy wpisów i zainteresowane osoby mogly sie zdeklarowac do wspólpracy w zespolach twórczych opracowujacych projekty lepszego wykorzystania zamku. Wprawdzie przedstawiciel Gminy szybko te listy zwinal, ale jednak troche ludzi zdazylo sie wpisac.

Mimo pytan nie uzyskano odpowiedzi na pytanie, ile osób liczy "grupa trzech" i kto do niej nalezy..

W swojej koncowej wypowiedzi Prezydent miasta Rapperswil-Jona, Benedykt Würth, gloryfikowal Bruno Huga i jego idee usuniecia Muzeum z zamku.

Jeden z uczestników zebrania wrecz zapytal sie Prezydenta miasta Raperswil, czy on reprezentuje równiez "grupe trzech"

Ze slów Prezydenta miasta nie padlo ani jeno slowo o znaczeniu muzeum w ciagu 138 letniej aktywnej dzialalnosci w miescie.

Kto wlasciwie pociaga za sznurki w planie usuniecia Muzeum Polskiego z zamku rapperswilskiego?

Kto odpowiedzialny jest za ataki na symbol polskiej grupy narodowosciowej i w czyim interesie lezy wywolywanie zadraznien pomiedzy ludzmi?

Byc moze tej skandalicznej sprawie powinny przyjrzec sie nie tylko wladze kantonu ale tez i federalne do których kierowany jest apel o utrzymanie Muzeum Polskiego na zamku w Rapperswilu, który to apel podpisalo http://www.rapperswil-castle.com/ z 66 krajów swiata.

Bruno Hug w swojej gazecie rozprowadzanej bezplatnie do mieszkanców Raperswilu powtórzyl slogany o "agresywnym narodzie polskim". http://www.suedostschweiz.ch/medien/archiv/pdf/blaettern_gross_frameset.cfm?seite=01_onon_01_2008-06-26 (Wybierz 19 lokalspiegel)

Dziwic sie nalezy lokalnym wladzom i partiom politycznym, ze toleruja na swoim terenie tego typy propagande przeciwko grupie narodowosciowej.

Polacy i ich Przyjaciele pokazali klase. Obecnosc tak wielu ludzi, którzy przyjechali, do Rapperswilu z calej Szwajcarii, by zamanifestowac swoje przywiazanie do Muzeum zaswiadczyla o zywotnosci tej starej polskiej instytucji zwiazanej tradycja i kultura szwajcarska.

Poparcie, jakiego udzielili przybyli Szwajcarzy zaprzecza domyslom i o skostnieniu i zbednosci muzeum. Oni to czesto w dyskusji wskazywali istnienie muzeum jako szanse dla miasta, dla turystyki, dla kulturalnej pozycji miasta w Europie.

Dziwic sie nalezy, miejscowym politykom, którzy powinni w tym malym miasteczku zabiegac o miedzynarodowe kontakty kulturalne, by nie tworzyc wyizolowanej z Europy spolecznosci i nie wesprzec istniejacej od 138 lat instytucji, która swiadczy o tolerancji i otwartosci mieszkanców miasta Rapperswil, nie tylko dzisiejszych ale i tych co od nas odeszli pozostawiajac nam ludziom dziedzictwo swojego dorobku do uszanowania i pielegnacji.



PUBLICZNE ZRBRANIE W SPRAWIE MUZEUM POLSKIEGO NA ZAMKU W RAPPRESWILU

W dniu 24 czerwca 2008 o godzinie 19.30 (7.30 PM) na zamku w Rapperswilu, na sali (zdjęcie poniżej) zbudowanej przez hrabiego Władysława Platera, z jego własnych funduszy jak i pieniędzy zebranych przez Polaków, odbędzie się publiczna dyskusja nad skandaliczną propozycją usunięcia Muzeum Polskiego ze zamku, wysuniętą przez “Grupę trzech” .

Za czasów Platera sala nosiła nazwę “Wielka Sala Wystawowa”. Dzis nazywa się „Wielka Sala Rycerska”, choć dzięki akcji "trzech" z rycerzem i rycerskoscią nie ma nic wspolnego.

Uważamy, że odpowiednią nazwą dla tej sali byłoby imię hrabiego Władysława Platera.


Setki zapytan dostajemy dlaczego?

Dostajemy setki zapytań dlaczego w informacji o publicznym spotkaniu nie wymieniono organizatorów. Otóż organizatorem publicznej dyskusji w dniu 24 czerwca 2008 o godz. 19.30 jest gmina grodzka w Rapperswilu. Niestety nie mamy informacji czy na spotkaniu będzie obecny prezydent gminy grodzkiej. Mamy nadzieje, że gmina będzie reprezentowana przez autorytatywne osoby od których bedziecie Państwo mogli uzyskac odpowiedź na rózne pytania które kierujecie do nas.

Wszystkim Panstwa dziękujemy za szczere zainteresowanie sprawą Muzeum Polskiego, i tak jak Państwo jestesmy przekonani, że spotkanie bedzie konstruktywne. Oczywiscie wysyłamy na spotkanie naszego obserwatora. Przekażemy Państwu pełna relację.


ODKRYCIE W ARCHIWUM NYT

W archiwum The New York Times odszukaliśmy artykuł z dnia 19 maja 1895 roku o rapperswilskim Muzeum Polskim. Otwórz tekst tutaj.

Proszę czytać artykuł p.t.

"POLAND'S ONLY NATIONAL LAND; MUSEUM OF RAPPERSWIL NEAR ZURICH IN SWITZERLAND. Count Ladislas Plater's Gift to His Compatriots -- Andre Bukowski's Collection of Rare Art Objects". Artyku³ jest we formacie PDF*

W tym artykule jest mowa , iż zamek był w całkowitej ruinie, za wyjątkiem dwóch pomieszczeń, zastrzeżonych przez gmine dla stranika wież. Te dwa pomieszczenia, o których wspomina artykuł, były w opłakanym stanie użyteczności, w chwili podpisania umowy na 99 lat.

Czyżby już dzisiaj w Rapperswiliu nikt nie pamiętał, komu zawdzięcza się ocalenie zamku?

* Potrzebny AcrobatReader

 


Dr Theodor Curti

Wiele zapytań Panstwa dotyczy osoby dr.Teodora Curti.
Przygotowujemy obszerniejsze opracowanie o dzialalności tego meża stanu, który pod koniec swojego życia był naczelnym redaktorem Frankfurter Zeitung (1902-1914). Gazeta ta, była poprzedniczka dzisiejszej poczytnej Frankfurter Allgemeine Zeitung.

W przygotowaniu jest równie¿ obszerna historia muzeum od czasu jego powstania do dnia dzisiejszego ze szczególnym uwzglednieniem wkładu pracy wybitnych czlonków rodzin rapperswilskich: Hansa Rathgeba ,Waltera czy rodziny Domeisena.

Według posiadanych materiałów historycznych dr Teodor Curti nie był nigdy przez polityków z Rapperswilu należycie uhonorowany, podobnie jak hrabia Władyslaw Plater.

A może pomyślec o tym by w Ratuszu nazwaæ salę imieniem dr Theodora Curti lub umiesciæ tablice pamiątkową, oddając tym samym hołd historykowi, lekarzowi, spolecznikowi, dziennikarzowi, politykowi i prezydentowi miasta Raperswil urodzonego w roku 1848 w Rapperswilu.

Bez życzliwosci i pomocy Curti'ego dla idei Platera Polskie Muzeum nie mogłoby powstać. Dlatego też w naszej petycji obu mezów stawiamy na równi.
Nowe archiwalne zdjęcie dr Theodora Curti jest do obejrzenia w rubryce zdjęcia.

Poniżej zdjęcia z opracowywanej historii Muzeum.

Prezydent rady grodzkiej Rapperswilu Walter Domeisen i Ksiądz Biskup Rubin w czasie spotkania polsko szwajcarskiego Towarzystwa Przyjaciół Muzeum. Rok 1977.

W dniu 21 czerwca 1975 odbyło sie ponowne otwarcie Muzeum Polskiego. Na zdjeciu Hans Rathgeb radca miejski i zaslużony prezes Towarzystwa Przyjaciól Muzeum Polskiego w Rapperswilu. Otworzył on te uroczystosc slowami "...Nastał dzisiaj dzień, który będzie należał do najpiekniejszych w moim życiu. Jestem głęboko poruszony, że zjawiliście się dzisiaj tak licznie."

Hrabia Julian Godlewski mecenas dzisiejszego muzeum. Jemu Muzeum zawdziecza stworzenie solidnej podstawy finansowej instytucji.


Kliknij na tekscie, aby zobaczyć pełny list w formacie PDF


 


Kliknij na tekscie, aby zobaczyć pełny list w formacie PDF



Kliknij na tekscie, aby zobaczyć pełny list w formacie PDF



                                   Informacja dla Pana Ministra Kultury w Warszawie
                                   Informacja dla polskich poslow

                                   Informacja dla Ambasady RP w Szwajcarii
                                   Ambasada RP w Bernie
                                   Elfenstrase 20a
                                   3000 Bern 15
                                   Tel.: 004131-358 02 09
                                   polishemb@dial.eunet.ch

List otwarty do ministra Pascal Couchepin, Prezydenta Rządu Szwajcarii

Prosba o podjecie odpowiednich decyzji w sprawie

utrzymania Muzeum Polskiego na zamku w Rapperswilu.

Szanowny Panie Prezydencie Rady Ministrów,
Szanowni Państwo,

otrzymałam wiadomosć o planowanej likwidacji Muzeum Polskiego na zamku w Rapperswilu.

Zamek ten, przed wiekami popadły w ruinę został dzięki Polakom i ich szwajcarskim przyjaciołom uratowany od 138 lat jest siedzibę Muzeum Polskiego. Po roku 1945 przeszedł na własnosć gminy, ale utworzone na nowo muzeum, bez pomocy finansowej Szwajcarów, ale zaangażowaniu Polonii całego swiata działa bardzo dobrze do dzisiaj. Los muzeum jest zagrożony, gdyż istnieją plany oddania zamku w prywatne ręce.

Mogę sobie wyobrazić, że przy zmianie własciciela zamku np. podatki, które wpłyną do kasy kantonu mogł być wyższe niż obecnego lokatora, jakim jest Muzeum Polskie.

Przy zmianie własciciela mogł też zwiększyć się przychody dla administracji kantonalnej, wzbogaciæ inne dziedziny ¿ycia publicznego ( np. finansowanie zieleni miejskiej, publicznych srodków lokomocji).

Jednak w wypadku wypowiedzenia przez gminę umowy do wynajmu, Muzeum Polskie nie otrzyma żadnego adekwatnego lokum, gdzie by możliwa była wymiana kulturalna zbliżająca dwa narody i gdzie by przechowywana była pamięć o internowanych Polakach w Szwajcarii podczas II wojny swiatowej, którzy przez pięć lat w Szwajcarii i na rzecz Szwajcarii pracowali.

Czy liczba zwiedzających muzeum obcokrajowców (80 % gosci muzeum), którzy w chęci¹ oglądają Muzeum Polskie, (a stanowi ono najbardziej odwiedzane muzeum w regionie) będą pod innym adresem szukaæ ciekawych wystaw takich jak np. Polska Szkoła Konserwacji Obrazów,

wystawa uratowanych inwentarzy Prusia Museum, jesli muzeum to położone będzie w miejscu odosobnionym jak jama świstaka w Alpach? Będzie to związane z wysokimi opłatami, oczywiscie uiszczonymi przez Polonię, i samo siê finansujące? Znów powtórzy się historia?

Jest to sposób postrzegania sprawy przez cz³onka Unii Europejskiej.

Można w inny sposób szukać rozwiązania tego problemu –nie metodą, której celem jest szybki, finansowy zysk, jakiego poszukuje kupiec mający intratny obiekt lub handlarz nieruchomosci licz¹cy na dobry interes przy sprzeda¿y ponêtnego obiektu.

O wiele wa¿niejszym jest opinia Szwajcarii za granic¹, kraju, który podczas II wojny swiatowej do chwili obecnej, umo¿liwi³ utrzymanie dokumentów i obiektów polskiej kultury w Muzeum Polskim w Rapperswilu. Muzeum Polskie wzbudza u zagranicznego turysty szacunek wobec obywateli miasta i wszystkich Szwajcarów i jest zarazem symbolem tolerancji, jaką Szwajcarzy darzą inne kultury.

Szanowny Panie Ministrze, proszę rząd Szwajcarii o podjêcie kroków mających na celu utrzymanie Muzeum Polskiego na zamku w Rapperswilu.

Z góry dziękuję Panu za przychylnosæ dla Muzeum Polskiego, symbolu wzajemnego respektu wobec kultury krajów Europy.

Z wyrazami szacunku

Pisarka i dziennikarka
Maria Sułkowska - Kneier
D-60316 Frankfurt / Germany*


                                          
* Dyskrecja adresu przez Administratora www.rapperswil-castle.com


Gratulacje dla Pana Filip Andrzejczak z Polski! Jego podpis jest 10000 sygnaturką pod apelem!

Gratulacje dla wszystkich z Państwa ktorzy złożyli swój podpis


Gratulacje dla Pana Macieja Maska z Polski! Jego podpis jest 9000 sygnaturką pod apelem! Gratulacje dla wszystkich z Panstwa ktorzy złożyli swój podpis!


Gratulacje dla Pana Antoniego Dynowskiego z
Naszej Ojczyzny - POLSKI!
Jego podpis jest 7000 sygnaturką pod apelem!



Gratulacje dla Pana Urs Bosshard ze Szwajcarii! Jego podpis jest 5000 sygnaturkąpod apelem!

Independent Historical Research, USA - 2008 | admin@rapperswil-castle.com